World Hydepark

O wszystkim i o niczym… Wolna Amerykanka

Gaming Ring volume #16

Posted by mrcollector w dniu Luty 23, 2007

https://i0.wp.com/www.alt-tab.net/images/total-annihilation.jpg

Tak, wreszcie jest. Szesnasty wolumin o grach, ogólnie gamingu i tym podobne. Let’s begin… Wróciłem do starej ale jakże jarej strategii czyli Total Annihilation. Zajebistej gry… Mnóstwo jednostek, wielkie bitwy z udziałem kilkudziesięciu jednostek. Macie opisy kilku bitew w ‚Skirmisu’ [ciągnęło mnie do tego] aby naraz wypróbować wszystkie bronie, maszyny oraz budowle na swoim wrogu. Miałem tylko jednego – wojska Core z małym zasobem surowców na początku, ja za dużo większy. Rozpocząłem od mozolnego budowania bazy [wiecie…zaplecze surowcowe, mnóstwo Metal Extractorów oraz Energy Solarów itp.] oraz część obronna [na początku niestety tylko wieże LLT – Light Laser Tower – oraz radary małego zasięgu]. Dopiero potem zacząłem budować główne budowle mający tworzyć nowe jednostki. Zacząłem od KBot Labs, potem fabryka pojazdów, samolotów i tak dalej aż miałem wszystko co Commander mógł zbudować. Reszta pracy została dla innych konstruktorów [z tych fabryk]. Raz szybciej, raz wolniej stawiali własne budowle, ulepszane budynki a także nowe działa obronne [wieżyczka laserowa, Guardian – wystrzeliwujący potężne pociski – a także wieża rakietowa]. Na mapie Seven Isles liczyły się najbardziej jednostki morskie i lądowe. Od wroga byłem oddalony o…DUŻĄ odległość. Ale i tak skubany parę razy uderzył. Takie małe oddziały po kilkanaście samolotów lub statków. Większa część akcji działa się na morzu, ale i na kawałku lądu. Trwało to długo, ale w końcu stworzyłem superbazę z silną obroną. Następnie tworzyłem wiele jednostek lotniczych. Głównie nowoczesne samoloty bojowe Hawk a także bombowce Lancet oraz inne jak Freedom Fighter [gorsza wersja Hawk’a] czy Bulldog [or something like that, taki gunship walący szybko, coś jak Harrier, nie wiem…]. Zwycięstwo było wtedy gdy rozwalę Commandera wroga co doprowadzi do mojego zwycięstwa i pięknej nuklearnej eksplozji silnika tej maszyny. Uderzenie musi być jedno i celne…Wcześniej trochę się z komputerem bawiłem. Teraz bez żartów…Na pierwszy ogień wojska morskie [kilka battleshipów i wielkie Milleniumy, ale i tak nieźle dostały łupnia]. W międzyczasie co rusz odpalam rakiety nuklearne których nagromadziłem sporo [łącznie wyprodukowałem tak ze 15-20], które powodowały ogromne zniszczenia wśród jednostek wroga. Znacznie osłabiony przyjął atak statków i go odparł. Ciut większa siła ognia. Ale kiedy dolecieli maruderzy z sił powietrznych skupili się tylko na jednym celu – wielkim robocie zwanym Commanderem. Nieustanne bombardowanie i ostrzał z działek laserowych po krótkiej chwili sprawił piękne pierdolnięcie i atomowy grzybek. Mission and battle completed… Kolejna misja też dzieje się na Seven Isles ponieważ ostatnim razem teren nie został do końca zabezpieczony i kilkadziesiąt jednostek wroga zaatakowała bazę Arm skutecznie ją niszcząc. Do pomocy mojej armii dowództwo wysłało jeszcze jednego Commandera [słowem fabularnego wyjaśnienia]. Teraz byliśmy w sytuacji 2vs1. Swoją bazę musiałem budować od początku. Zajęło mi to około 15 minut prawie 100 budynków. Zdecydowanie szybciej zbudowałem pierwsze jednostki szturmowe i prowadziłem działania zaczepne, tak samo jak mój ally. Kilkanaście słabych jednostek lotniczych i morskich zaatakowała wyspę pełną jednostek lądowych [za cholerę nie rozumiem po co je buduje, desant morski lub z powietrza byłby samobójstwem, ale na żywego gracza taką sztuczkę można zastosować]. Starałem się aby przeciwnik nie miał czasu się odgryźć i przeprowadzić kontratak. Ale tak około 30 minut po rozpoczęciu zajmowania tego świata zdołał posłać mało liczne wojska powietrzne które zostały zmiecione w proch przez działka obronne. Zbudowałem Retaliatora [futurystyczna wersja fabryki i jednocześnie silosa rakiet nuklearnych] i posłałem łącznie trzy głowice na wroga powodując ogromne straty. Ale jeszcze większe wynikły z prawie, że desperackiego ataku moich oddziałów powietrznych. Tak na moje oko prawie 20 jednostek [większość nowoczesne myśliwce bojowe Hawk i kilka bombowców] posłałem prosto na Commandera wroga aby ten zginął i rozjebał pół bazy w wyniku nuklearnej eksplozji. Nalot trwał góra pięć minut, a główny przeciwnik leżał na łopatkach. Reszta akcji przebiegała już gładko. Odbudowałem sił morskie i powietrzne i cały czas bombardując zniszczyłem WSZYSTKIE jednostki oraz budynki. Komp był na poziomie normal… Next win… Kolejną bitwą była wojna 10 minutowa na Painted Desert gdzie dwa duże oddziały Arm’u miały za zadanie opanować teren pustyni i zniszczyć wojska Core. Główna siła uderzeniowa poszła po lądzie [czołgi, roboty z karabinami laserowymi oraz inne] a pierwsze ataki już kilkanaście minut po starcie. Co prawda ja odgrywałem mniejszą rolę ze względu na małe zasoby metalu. Ale i tak udało mi się stworzyć średniej wielkości oddział lądowy i mały średni powietrzny. Trochę go sponiewierałem, ale główne siły poszły od południa mojego sojusznika. Zmasakrowali totalnie bazę wroga. Commander w całkiem krótkim czasie ale dokładnie nie potrafię określić… Battles ends at here…

Jedna odpowiedź to “Gaming Ring volume #16”

  1. “Gaming Ring volume #16 World Hydepark” was in fact a fantastic post
    and also I was indeed extremely happy to discover
    the article. I appreciate it,Debora

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: