World Hydepark

O wszystkim i o niczym… Wolna Amerykanka

Gaming Ring volume #15 – The Elder Scrolls

Posted by mrcollector w dniu Styczeń 25, 2007

Oblivion

Jedna z najlepszych jeśli nie najlepsza częśc sagi Najstarszego Zwoju. I też zajebista, bijąca większość konkurencyjnych RPG na głowę. Miałem okazję zagrać i gram nadal w Morrowind’a oraz Oblivion’a, prawdziwych mistrzów. Chylmy czoło przed panami z Bethesdy… Opiszę wrażenia z drugiego wymienionego tytułu ale nie zabraknie też wyczerpujących informacji o pozostałych częściach sagi i o rzeczach których ja jeszcze nie odkryłem a chciałbym przybliżyć. Na początku może materiały o samym świecie w którym przyszło nam żyć ponieważ lepiej wczujemy się w rolę i przez to większą będziemy czerpać radość z rozgrywki. Większość materiałów z Adamantowej Wieży, naprawdę zajebistego serwisu o serii The Elder Scrolls. Wbijajcie a ten adres i czytajcie, zażywajcie mądrości. Najpierw polecam dział Ogólnie o TES oraz Świat Tamriel, gdzie dużo możecie dowiedzieć się o całym uniwersum. Począwszy od rozgległej i szczegółowej historii, o samym Nerevarze, Deadrach, krzyżowaniu się ras, geografii świata i wiele, wiele innych. Potem czytajcie co chcecie o każdej części TES. Teraz moja historia, mojego bohatera który przemierzał krainę Cyrodill w największej przygodzie swojego życia…

******

Zacząłem w więzieniu. To typowe dla tej serii… Po wysłuchaniu beznadziejnego dialogu (zabiję kolesia jak wyjdę) na dół przybyły Ostrza wraz z cesarzem, tak…tym cesarzem, staruszkiem którego dni się zbliżają. Z rozmowy wynika, że jego synowie zostali zamordowani przez nieznanych sprawców a on jest następnym celem. Jakimś cudem droga ucieczki prowadzi przez moją celę. I ja na tym korzystam trzymając się na uboczu i podążając za cesarzem. Niestety, po chwili zostałem sam, a szczury z pobliskiej ściany wylazły i zaatakowały mnie. Na szczęście miałem Akavirską katanę kapitan Renault która zginęła odpierając atak zabójców. Potem przemierzałem liczne kanały, podziemia mordując liczne szczury, nawet jednego truposza oraz gobliny. Z nimi trochę problemu było, ale nie gdy z tyłu zaszedłem takiego i potraktowałem go mieczem z ataku z zaskoczenia. Zginąłem natychmiast. Zbierałem łupy wojenne, jakąś broń, mikstury, lekką zbroję oraz trochę Septimów (waluta w świecie Tamriel). Po spędzeniu tak kilkunastu minut wydostałem się do kolejnego korytarza gdzie odpoczywał cesarz. Skoczyłem na dół, Ostrza chciały mnie zabić, ale cesarz ich powstrzymał. Pogadaliśmy i wiele się dowiedziałem. Ponownie ruszyliśmy w drogę. Niestety, droga ucieczki była odcięta. Ostrza próbowały powstrzymać zabójców ale jeden odkrył przejście i zabił Uriela Septima z zaskoczenia. Na szczęście wcześniej otrzymałem Amulet Królów który miałem zanieść do Opactwa Weynon, a ten zabójca w niedługim czasie wąchał kwiatki od spodu. Po krótkim odpoczynku, zebraniu sił, spojrzeniu na mapę czym prędzej udałem się do opactwa. Po drodze zobaczyłem wspaniałą faunę i florę, cudne krajobrazy. Samo opactwo nie było znacznych wielkości ale można było w nim znaleźć schronienie, darmowe jedzenie oraz miejsce do spania. Bracie którzy zajmują się opactwem są bardzo mili i uprzejmi. Dostałem rozkaz od Jeufrey’a aby odnaleźć Martina, jedynego żywego syna Uriela z nieprawego łoża. Lecz zanim wyruszyłem na poszukiwania postanowiłem trochę pozwiedzać miasta. Dołączyłem do gildii wojowników oraz magów. Zabrało mi to może godzinę albo dwie. W końcu [używając opcji szybkiej podróży] dotarłem do obozu uchodźców z Kvatch. Po chwili rozmów dowiedziałem się, że w nocy miasto najechały Daadry, demoniczne stwory które zniszczyły całe miasto. Postanowiłem pomóc żołnierzom broniącym barykad na obrzeżu miasta. Kiedy tam dotarłem zabiłem kilka demonicznych stworzeń a następnie wkroczyłem w świat Oblivionu… Moim oczom ukazała się kraina spopielona, wyniszczona, prawdziwe piekło. Wkoło jakieś potwory. Używając swoich czarów i oręża wyrżnąłem większość stworzeń. Musiałem jeszcze uważać na spadające kamienie i eksplodujące pułapki. W końcu znalazłem wejście do wieży. W środku zastałem różne ale słabe potwory które z łatwością wyciąłem w pień. Wnętrze było cholernie puste, jak wszystko w tej krainie, wypalone… Przemierzając w górę wieży natrafiłem również na niebezpieczne Daedry które na szczęście potraktowałem solidnie mieczem oraz zaklęciami. W pewnej chwili przeszedłem przez pomost do innej wieży gdzie natknąłem się na potężniejszą Deadrę oraz więźnia. Potwora zabiłem i zabrałem mu klucze, a od drugiego dowiedziałem się mnóstwa potrzebnych informacji. Niestety, uwolnić go nie mogłem. Tak więc ruszyłem na sam szczyt wieży zabijając każdego „mieszkańca” tej krainy który stanął mi na drodze. Jeden z nich po potężnym pchnięciu martwy przelciał przez barierkę na sam dół [rag-doll rządzi]. Kiedy dotarłem na sam szczyt stoczyłem ciężką walkę z magiem-Daedrą walcząc z nim na zaklęcia m.in przyzywające. Po kilku minutach poległ. Teraz wystarczyło tylko wyjąć kamień pieczęci z miejsca i brama do Oblivionu została zniszczona. Następnie pogadałem z kapitanem i razem ruszyliśmy natychmiast do miasta aby odepchnąć najeźdźców. Łącznie ze mną do boju ruszyło pięciu, dobrze uzbrojonych i wyekwipowanych strażników. Ciężki bój stoczyliśmy na placu przy kaplicy Akatosha. Jeden czy dwóch z naszych poległo, ale wyrżnęliśmy w pień jakieś jaszczuropodone oraz też Daedry. Droga dla ocalałych cywilów do obozu poniżej miasta została wolna. Odnalazłem Martina który służył jako ksiądz. Po przekonaniu go, że jest synem zmarłego cesarza razem ruszyliśmy do opactwa Weynon. Niestety, zastaliśmy tam najmniej spodziewanych gości… Ci sami zabójcy z tajemniczego kultu zaatakowali opactwo w poszukiwaniu Amuletu Królów. Zabili już jednego z braci. Wraz z Martinem oraz innymi mieszkańcami pozbyliśmy się zabójców raz na zawsze. Ich ciała leżały w kaplicy i na zewnątrz budynku. Niestety, amulet został zabrany. Następnie jak najszybciej dostaliśmy się do Świątyni Władcy Chmur gdzie syn zmarłego cesarza znalazł schronienie przy boku Ostrzy w twierdzy prawie że nie do zdobycia. Zanim odpocząłem postanowiłem jeszcze zakończyć sprawę Kvatch… wraz z żołnierzami Legionu którzy przybyli na pomoc przebiliśmy się do sekretnego przejścia do zamku, otworzyliśmy bramę i po ciężkiej walce zdobyliśmy zamek. Wszyscy oprócz kapitana polegli w walce. Na szczęście miasto nie stało się bazą Daedr a ludzie mieszkający w tym mieście będą mieli szansę go odbudować. Po tych przygodach postanowiłem zatrzymać się w Chorrol gdzie wynająłem łózko i spałem dwa dni jak zabity. Następnie przez kilkanaście dni trenowałem i trenowałem, szlifowałem swoje umiejętności…

******

W tym momencie kończę swoją historię. Czeka mnie jeszcze wiele, WIELE godzin spędzonych przy tej grze. Odkrywanie lokacji, wykonywanie zadań, eksterminacja potworów, zamykanie wrót i rozwijanie postaci. Poznam całą krainę, wykonam każde zadanie, będę mistrzem każdej gildii!! Dla Cyrodill!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: