World Hydepark

O wszystkim i o niczym… Wolna Amerykanka

Gaming Ring volume #9

Posted by mrcollector w dniu Grudzień 24, 2006

I jeszcze raz kolejne misje. Jedziemy, ciężkie życie żołnierza… Najpierw poszła misja pt. Operation First Wave gdzie wcielalismy się w rolę snajpera w oddziale. Do pomocy w akcji brał udział jeszcze jeden sqad piechoty, czołgi partyzantów a także sami „bojownicy o wolność”. Chinnoki przetransportowały siły US na główną wyspę Malden. Po sygnale do ataku nasze siły miały przewagę zaskoczenia, ale nie wiem czy liczebną. Dwoma celnymi strzałami z kilkuset metrów zdjąłem Szyłkę oraz BMP. Natomiast trzecią rakietą chciałem trafić Hinda ale przestrzeliłem. Potem w rcuh poszła zwykła broń. Non stop jakieś kule latały, wybuchy, strzały… Drugi BMP którego nie zdjąłem mocno zdziesiątkował nasz oddział. Wystrzelałem całą amunicję do M21 zabijając kilkunastu ruskich. Ogólnie baza była pełna wroga i nieźle zabudowana m.in namiotami. Próbując dozbroić się dostałem się pod ogień PK oraz innych ocalałych czerwonoarmistów. Nie wiem jak skończył się atak. Oddział do którego należałem został zniszczony, a ja wróciłem do domu w plastikowym worku… Następną misją jaką zagrałem to Down. W tej misji wcielamy się w pilota Skyraidera Edwarda M. Linbomma (czy jakoś tak). Został zestrzelenony nad wrogim terytorium. Teraz znajduje się w lesie, sam na tyłach wroga który go poszukuje i jest w przewadze liczebnej. Misja jest bardzo klimatyczna, jest ta atmosfera i napięcie. Najpierw podchodzę do farmy i spotykam kolesia. Po krótkiej wymianie zdań przyjeżdżają ruscy. Ja się ukrywam, a cywil próbuje z nimi gadać…ale nie wychodzi i trzema celnymi i szybkimi strzałami wykańczam ich. Potem następuje kilka cut-scenek i jest noc a ja muszę dostać się do obozu partyzantów. Czołgam się…a tu z tyłu tzw. z lasu wychodzi 2-osobowy patrol SpecNaz’u. Na szczęście seriami z AK47 udało mi się ich posłać do piekła. Wziąłem Biozna oraz ładunki wybuchowe (chociaż nie wiedziałem po co) i już spokojnie dotarłem do obozu. I jeszcze jedna cut-scenka…Rosjanie zaatakowali obóz. Są w liczbie kilku(nastu) SpecNaz’ów oraz trochę zwykłej piechoty. Dokładnie nie jestem w stanie określić bo oprócz mnie zabijali ich także partyzanci. Po ataku rewanżuję się im niszcząc bazę w Blacie jako członek łącznie 6-osobowego oddziału. Kilka nerwowych strzałów z RPG i już BMP nie stanowi zagrożenia. Potem tylko regularny ciągły ostrzał i cały garnizon leży trupem. Co prawda jako posiłki prawie natychmiast przyjechały dwa Urale z piechotą ale gęsty ostrzał z PK i Bizona pozbawił życia wszystkich. Na koniec trzeba było przedrzeć się do jeszcze innej bazy, tym razem z radiem. W drodze poległ cały oddział natykając się na patrole Rosjan. Jakoś mi się udało…Mission complete… Jeszcze zagrałem w Short Straight gdzie wcielałem się w rolę zwykłego żołnierza USA walczącego przeciwko wojskom VC w Vietnamie. Dysponując i wpsarciem (tylko na początku) helikopterów, artylerii oraz sporej ilości piechoty misja powinna być łatwa…Otóż nie. Wszyscy albo polegli albo uciekli. Oprócz swojego oddziału po większej wymianie ognia i wycofaniu sie do LZ X-ray nie spotkałem żadnego innego oddziału. A teraz kilka misji które stworzyłem w edytorku. Dodałem nazwę, tło fabularne, efekty specjalne itp. Można powiedzieć że wymyślam ale co tam😛 Najpierw The Road Cut Off. Wcielam się w niej w snajpera komunistycznych partyzantów na Nogovie czekajacych na konwój wojsk CSLA na południe od Neveklova. Oddział składa się z łącznie 32 ludzi z czego tylko czterech posiada broń AT. Są jeszcze ludzie z ładunkami wybuchowymi. Konwój jest kilkufazowy i składa się z wielu pojazdów. Przysyłają potężne posiłki ponieważ wczoraj Rosjanie zdobyli Petrovice i nie mają jak się ruszyć do Slap. Ja wraz z maszinganerem oraz gościem z rurą ustawiamy się obok małego domku robiącego za obserwatorium. Mamy doskonały widok na drogę i w razie czego możliwość zajścia konwoju od tyłu. Tymczasem dowódca rozstawia ładunki wybuchowe, wydaje rozkazy, wszyscy zajmują pozycje. Pierwsza częśc konwoju pojawia się o 5:55 rano. Składa się z Landrovera (wersja z karabinem) oraz dwoma ciężarówkami Tatra, wszystkie pojazdy po brzegi wypełnione jednostkami ACR. Kiedy pojazdy wjeżdżają w strefę ataku BUM!!! I stają się płonącymi wrakami. Żadnej walki bronią palną. Za to tej walki było dużo z następną częścią konwoju która przyjechała 5 minut po tamtym. Był to BMP z oddziałem piechoty zmechanizowanej CSLA. Kiedy z APC zaczęły wysypywać się wrogie jednostki gość z rurą odpalił rakietę a ta zamieniła w kupę gruzu maszynę. Na nieszczęście częśc oddziału CSLA która przeżyła zmasakrowała tegoż gościa oraz ostrzelała moją pozycję. Ale mając zmasowany ogień PK i snajperski skutecznie rozwaliłem wszystkich. Wycofaliśmy się do dowódcu uprzednio biorąc z gazika ładunki wychowe i kładąc je w okolicy drogi. Jest czas aby opatrzyć rany, dozbroić się…Kolejny konwój przyjeżdża o 6:30. W miedzyczasie przybywa dwóch komandosów SpecNazu którzy kładą miny na drodze bezpośrenio pod domkiem i zostają na miejscu aby pomóc w eliminacji ocalałych żołnierzy CSLA. Ta część konwoju składa się z dwóch BMP z piechotą ACR na przodzie, trzech T-72 oraz następnych czterech T-55 w pewnej odległości. Jeden z BMP zatrzymuje się przy domku. Kiedy dwa następne wjeżdżają na miny odpalam ładunek który masakruje załogę APC. Resztę czołgów ze znaczynymi stratami (równo 14 ludzi) rozwaliły inne miny oraz goście z bronią AT. Dostajemy komunikat o zdobyciu Vidlakova i ofensywie znacznych sił rosyjskich w tym kierunku. Wojska CSLA reagują natychmiast i posyłają znaczne siły aby zbudować przyczółek obrony na naszych pozycjach. Są w sile 45 komandosów ACR, 122 żołnierzy zmechanizowanej oraz 8 czołgów + 4-5 transporterów opancerzonych. Cofamy się 200 metrów do tyłu tworząc spore pole minowe oraz pełne ładunków wybuchowych. Fajerwerki załawiają sprawę z pierwszą falą. Kiedy inni orientują się że jakieś siły stacjonują już przy domku rozpoczynają ostrzał artyleryjski oraz moździerzowy. Ginie pięciu naszych. Potem atakują wszystkie siły. Non stop zmasowany ogień, wybuchy, kule larają wszędzie…Ginie jeden za drugim…Oberwał dowódca. Wojska CSLA cały czas napierają aż tu kiedy pozostało z naszego oddziału tylko kilku żywych dwa V-80 z „Czarnych Kruków” rakietami 57mm robią totalną dewastację czołgów oraz przy okazji piechoty. Wojska lądowe czyli pluton T-80 oraz kompania piechoty dojeżdżają na miejsce i dobijają resztki. Mission the end and complete… Przynajmniej tak wygląda na papierze… Następną misją był Assault Support gdzie wcielałem się w snajpera SASR podczas znacznej operacji przeciwko Sowietom na Kolgujevie. Najpierw lot w HMMVW podczepionym do Chinnoka, po wylądowaniu szybka jazda i zatrzymanie się w pobliskich drzewach. Biorę LAW i posyłam załogę BMP do piekła a nastepnie obrzuciłem granatami a potem dobijając snajperką garnizon w bazie komunikacyjnej, zresztą nieliczny. Główny cel był cholernie dobrze strzeżony. Szyłka w bazie, jedna chyba na północy której nie zdjąłem a wezwałem helikoptery które wiadomo zostały zestrzelone a tym samym misja poszła się jebać. Kiedy już baza została zreconowana wezwałem dwa pomocnicze oddziały piechoty które nigdy na miejsce nie dotarły. Samotnie (bo kumpla z oddziału człog załatwił) rozwalałem każdą jednostkę piechoty, i SpecNaz’ów jak później dotarli. Ostatecznie po wytłuczeniu jak mi się wydaje 30-40 żołnierzy wroga poległem… Misja sama w sobie trudna i ciężka ale dobrze wykonana technicznie i klimatycznie. Zagrałem jeszcze w EDF: Invasion. Wcielamy się w niej w Briana Johnsona który wraz z oddziałem ma za zadanie zniszczyć Urale w Mortonie. Sytuacja na wyspie nie jest ciekawa. Rosjanie zaatakowali. Tuż po naszym wylądowaniu na plaży za pośrednictwem łodzi sił EDF znalzły się pod ostrzałem moździerzy i oddziału z BMP który natychmiast przybył. Z 6 wyszkolonych żołnierzy ocalało tylko trzech. Było cholernie trudno. Ustawiłem się w punkcie zbiorczym i poczekałem na PV35 z posiłkami EDF (Everon Defence Forces). Wszystkie jednostki wroga które czaiły się w lesie i były na drodze koło Urala zostały skutecznie i szybko wyeliminowane. Gorzej było już w mieście gdzie nikt nie miał broni AT, kompletnie nic przeciwko T-72 który wybił cały oddział który dowodziłem. A mnie dosiągła kula od żołnierza w centrum Mortonu. Mission failed… I na koniec o OFP jeszcze jedna wymyślona misja. Tym razem prawie niemożliwa, cholernie długa, trudna itp. Można ją pewnie zrobić do ArmA ale co tam. Misja zwie się The Shadows. Akcja dzieje się w Afganistanie i my jako komandos SAS należymy do elitarnej jednostki bojowej pt. Cienie. W wyniku przedłużającej się rebelii ten oddział dostaje elitarne zadanie które zajmie im wiele godzin a nawet może dni. Ich głównym celem jest zamordowanie czterech przywódców bojówek którzy spotykają się w Mazar e Sharif (wyspa CAT Afghanistan). Oddział lizy łącznie 38 perfekcjonalnie wyszkolonych i uzbrojonych żołnierzy SAS. Operacja zaczyna się o godzinie 00:5 wyjazdem Cieni z bazy lotniczej USA. Pierwszym celem jest w miarę bezalarmowe dostanie się pod miasto a może nawet do samego miasta. SAS mogą wybrać sobie dowolny pojazd. Droga przebiegała w miarę spokojnie – raportuje Jack -, żadnego kontaktu z wrogiem. Cisza i pustka… Jestem zwykłym strzelcem-medykiem. Dowodzi kto inny. Dobijamy do wzgórza 90 na południe od miasta. Rozdzielamy się. Ja i dwóch snajperów mamy okrążyć miasto z lewej i wejść na szczyt wzgórza 274 ale tak aby mieć dobry widok na miasto. Nie napotykam żadnego oporu. Rozstawiam snajperów i obserwuję miasto. Widać tylko góra 30 rebeliantów, jakiś pojazd APC. Dowódca całej operacji wzywa wsparcie lotnicze i artyleryjskie które porządnie bombarduje miasto. Po tym jak się wydaje wyelimionowania zagrożenia wchodzimy do miasta. Pusto, co chwila tylko jakiś trup cywila lub rebelianta. Nagle na dachach pojawiają się rebelianci z RPG i HMG. Ostrzeliwuję naszą grupę. Ginie kilkunastu komandosów SAS. Na szczęści trzeźwość umysłu i szybka ręka komandosów ratuje im tyłki. Kiedy zaskoczenie wzięło w łeb rebelianci otwarcie zaatakowali. Powychodzili z zaułków i rozpoczeła się strzelanina. Na drodze na południe od miasta snajper zauważa konwój ciężarówek z mnóstwem piechoty. Szybko zbiegam ze zbocza i wszyscy ustawiamy się w mieście tworząc przyczółek oborny. W międzyczasie odkrywamy że nasze cele nie żyją. Dowódca wzywa helikopter ratunkowy. W tej samej chwili rakieta LAW rozwala pierwszego Urala z rebeliantami. Reszta wyskakuje z wozów i otwiera ogień do nas. Strzelanina trwa nieprzerwanie przez 15min. Ginie 8 naszych. W chaosie nie wiemy ilu nas pozostało. Maskara, rzeź…ginie radiooperator. Kule latają wszędzie…Mnóstwo wrogów. Przylatuje Blackhawk…bieg kilkanaście metrów…ogień pokładowy…eksplozje… Startujemy i lecimy do bazy. Ale nie dane nam było dolecieć. Około 500m od terenu akcji przebywał patrol AA który zestrzelił nas. Przeżyło tylko pięciu komandosów SAS. Znikąd pomocy… Obstawiamy się przy helikopterze obok domku. Piloci nie żyją. Zostało nam mało amunicji. Przyjeżdża konwój. Prawie 40 cholernych wrogów. Bronimy się uparcie i zaciekle. Wtem przylatuje Liitlebird i bombarduje okolicę zabijając większość. Kilka chwil później dobija do nas konwój wojsk USA i wreszcie jedziemy do bazy. This faking mission complete.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: