World Hydepark

O wszystkim i o niczym… Wolna Amerykanka

Gaming Ring volume #8

Posted by mrcollector w dniu Grudzień 22, 2006

Oj, dawno nie było nowej części😉 No może nie tak całkiem. Sporo się działo, mało czasu a tak dużo do napisania. Do tego wpisu akurat przygotowywałem się długo. Będzie kilka wydarzeń jak skończenie mi się trial’a do Guild Wars, granie w cholernie trudne misje😉 do Operation Flashpoint. Pozatym ludzie święta idą a ja wcale nie mam nastroju świątecznego poza dzisiejszą wigilią klasową. Ale zastanawiam się co zażyczyć sobie pod choinkę? Czy kasę czy mniejszą kasę i Armed Assault. Tak, ta gra wrezcie wychodzi w Polsce a wyszła już na świecie. Czy godny następca? Zamierzam się przekonać. Tymczasem raporty bojowe z misji nie tylko modu CSLA ale także zwykłego OFP z kilkoma giga addonów😛 A więc na pierwszy ogień poszła misja Airborne gdzie jako kapitan drużyny piechoty US uczestniczyliśmy w akcji desantowej. Kilka helikopterów UH-60 (potocznie Blackhawk) oraz jeden czy dwa Chinnoki. Atakowaliśmy lotnisko na wyspie Malden które zajęte było przez wojska radzieckie. Ale żeby nie było łatwo w misji już od prawie samego początku helikoptery dostały się w ogień dział p/lot. Strącili kilka maszyn ale kilkunastu żołnierzom udało się szczęśliwie dotknąc ziemi po desancie. Moja drużyna straciła dwóch żołnierzy kiedy lądowaliśmy na spadochronach. Kilkaset metrów dalej z tyłu podjechał BMP ale koleś z LAW skutecznie go rozwalił. Paręset metrów później kiedy brałem broń AT natknął się na nas jeden żołnierz radziecki. Nikt go nie zauważył i posłał nam granat który zabił około 5-6 moich ludzi. Tak zdziesiątkowanym oddziałem dotarłem do punktu zbiorczego. Po zapoznaniu się z sytuacją trochę odespałem aż do warty. Miałem do dyspozycji karabin M2 i trzech ludzi ze swojego oddziału. Okazało się że część kompanii przeżyła. Wzgórze zostało ufortyfikowane minami oraz flarami. Atak kilku oddziałów wroga z łatwością udało się odeprzeć z kilkoma stratami. Łączne straty na szczęście nie były zbyt wysokie dlatego dowódca operacji zdecydował się zaatakować główny cel czyli lotnisko. Tutaj przy południowej bramie po rozwaleniu w drobny mak BMP załatwił mnie skutecznie ukryty gość z PK (taka rosyjska maszynówa). Niestety, mission failed… Trochę lepiej poszło mi z misją Absolute Zero gdzie grałem jako dowódca drużyny piechoty w ataku na Vidlakov na Nogovie. Wsparcie stanowił drugi oddział żołnierzy, squad granadierów, dwa AH-64 i pluton czołgów. Miasto portowe było chronione przez ok. 40-50 żołnierzy i dwa BMP. Po desancie w okolicy zebrałem oddział i wydałem rozkaz do ataku. Jednocześnie grupa granadierów ostrzelała miasto po czym niestety poległa pod ogniem wroga. Niewiele wiecej szczęścia miał oddział Bravo który na jakiś czas związał wroga i posłał do piachu kilku „towarzyszów” ale na tyle tylko było ich stać. Nie poniosąc zbyt wielu strat zniszczyłem oba transportery opancerzone. Do akcji wkroczyły też dwa M113 które swoimi karabinami maszynowymi zdziesiątkowały czerwonych i wprowadziły chaos. Ten oddział stracił po ataku tylko jeden tranporter, drugi zniszczył V-80 podczas lotniczego kontrataku Rosjan na Vidlakov. Wracając do miasta od tyłu zaszedłem i zabiłem pistoletem oficera. Mnóstwo trupów, wraków…ogólna rzeźnia na całego. Pojawiła się cut-scenka w której SpecNaz zniszczył radary w bazie lotniczej i po tym Rosjanie uruchomili atak powietrzny składający się z dwóch Mi17, jednego V-80 i chyba Mi24. Na szczęście na pomoc przybył oddział November który rozprawił się z wrażymi helikopterami. Ostatnia część misji to atak lądowy dwóch plutonów czołgów które posiadały Szyłki, te cholerne mobilne działa AA. Jedyne co zdążyłem zrobić to szybkie wzięcie AT4 i szybko do punktu obrony na drodze. Odpaliłem rakietę ale widocznie nie trafiła bo Shilka nadal jechała a mnie jak i resztę oddziału rozpieprzyły T-80. Na pocieszenie to mogę sobie powiedzieć że zadałem ogromne straty radzieckiej machinie wojennej. Co do jej technicznego wykonania – jest bardzo dobrze, prawie że wspaniale. Kolejna misją był Apache Assault. Misja można powiedzieć dosyć długa i wcale nie łatwa z ciekawymi zadaniami. Początek to typowa młócka czyli eliminowanie hurtowej ilości czołgów za pomocą rakiet naprowadzanych jak i 57mm siejących niezły chaos. Gdy baza jest oczyszczona i znajduje się w rękach USA dostajemy kolejne zadanie. A, zapomniałem wspomnieć ża akcja dzieje się na wyspie Kolgujev. Więc, następnie musimy eskortować UH-60 z pułkownikiem do innej bazy przez prawie całą wyspę. Jak to bywa jacyć ruscy z wyrzutniami p/lot ukryli się w lesie i zniszczyli helikopter. Część załogi i pułkownik – nadal żyli. Robiąc użytek z uzbrojenia przerzedziłem lasy 57mm-trówkami. Gdy inny helikopter podchodził do lądowania na radarze pojawiły się innej pancerne jednostki Rosjan. Szybko udałem się najpierw do jednej grupy a potem do drugiej niszcząc największe zagrożenia jak T-80 i T-72. Z lekko uszkodzonym helikopterem, z kilkunastoma czołgami na koncie wróciłem do bazy, mission complete… Następna misja zwała się Cope’s Revenge czyli Copeho pomsta na polski. Wcielamy się w niej w Williama S. Cope i zabawimy się w rewolwerowca na Nogovie. Krótki treściwy brefing i notatki wyjaśniają wszystko, on jest tutaj dla zemsty. Przy pomocy rewolweru S&W oraz Kozlicy (taka dubeltówka) przyjdzie nam walczyć z partyzantami w ruinach zamku, w willi i na farmie a także w Lany przeciwko bodajże pięciu motocyklistom. Klimacik jest zajebisty, nastrojowe piosenki, świetne efekty specjalne jak rozbłyski i zwolnienie czasu po strzale. Tu liczy się ułamek sekundy. Zaczynamy…biegne kilkanaście metrów, pierwszy przy ognisku. BANG! I leży trupem, kilka kroków i z bliska zdejmuję gościa na ruinie wieży. Przybiegają następni, cztery strzały załatwiają sprawę. Gleba i do trupa po dubeltówkę a po drodze z odległości ok. 100-200 metrów zamordowanie kolesia na murze. Drugi daleki strzał, pada we krwi partyzant przy bramie. Wchodzę powoli i ostrożnie, wychylam się zza każdego rogu…przy bramie…BANG! BANG! Dwaj żołnierze nawet nie zauważyli co ich stuknęło. Idę dalej, natykam się na ciało kobiety, chyba wiadomo po co ją trzymali… Na koniec dwa bliskie spotkania trzeciego stopnia. Nie więcej niż z 10 metrów o ułamek sekundy uprzedziłem kolesi zanim wpakowali mi kulkę między oczy. Aha, partyzanci też mają tylko S&W i Kozlice. Takto jakby mieli AK47 to by było za trudno. Ruiny wyczyszczone ze zła, teraz do farmy. Z daleka zaczynam ostrzał. Kule lecą daleko i w większości przypadków celnie. Padają jeden za drugim. Zbliżam się do farmy, jakiś koleś do mnie strzela, ciężko go namierzyć ale po chwili moje celne oko pozbawia go życia. Jeszcze szybkie wpadnięcie i zrobienie rzeźi i koniec z tym miejscem. Przedostatnim przystankiem dokonania zemsty była willa. Kilkaset metrów na brzuchu i mam na celu 2-osobowy patrol. Nie trafiam ale debile lecą jak baranki na rzeź. Pięć, sześć strzałów i ochrona na zewnątrz leży martwa. Jeszcze błyskawiczny refleks w środku, dwa trupy i do rozprawienia się tylko motocykliści w Lany. Tutaj było naprawdę blisko, zdjąłem jednego, drugi podjechał i strzelił mi w nogi. Resztę załatwiłem bez problemu, i jeszcze jak fajnie motocykle upadały. Aczkolwiek dosyć zaskakujące zakończenie… Na dzisiaj z OFP to by było na tyle…

A teraz krótkie słowo o Guild Wars. Kilka dni temu skończył mi się trial ale nie rozpoaczam. Gra owszem była fajna, ale miała swoje wady i nie jest MMORPG z krwi i kości. Nie dorównuje World of Warcraft ale za to mniej szarpie budżet, nie trzeba wydawać na nią ~800zł rocznie. Przez te dwa tygodnie, 10h spędzonych przy niej udało mi sie dobić do 11lvl, zwiedzić kawałek wyspy na której jest Shing Jea Monastery (to nie jest główny kontynent), zdobyć dużo złota, wykonać kilkanaście fajnych questów oraz wybić trochę mobów a także jednego bossa. Wrażenia mam dobre, fajna grafika, muza, nawet fabuła. Troszeczkę spaprany gameplay. Poznałem kilka fajnych osób. Z ciekawszych wydarzeń mogę powiedzieć o właśnie queście z zakażonym ministrem Cho który zamienia się w monstrum i ogólną rzeźią w mieście. A także duże dance party. Żeby lepiej poznać tą grę musiałbym spędzić zdecydowanie więcej czasu, tak z 10 razy więcej😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: