[*]
Opublikował/a mrcollector w dniu kwiecień 1, 2007
Cóż, niestety nadszedł taki dzień, że mój pies odszedł. Przeżył z nami siedem szczęśliwych lat. Nigdy go nie zapomnę. Był pierwszym zwierzątkiem jakie zawitało do rodziny…był jedyny i niepowtarzalny. W takich chwilach nawet kiedy chodzi o psa człowiek zastanawia się nad sensem życia, koleją rzeczy. Mnie takie coś naszło. Prędzej czy później ukochany pies by zdechł, ale zawsze zadajemy pytanie – ale czemu teraz? I to taką śmiercią…nie wspomniałem…pies któremu imię dałem Czoper zdechł na skręt kiszek. Cholerstwo które zabija także i ludzi. Może niedługo wrzucę gdzieś jego zdjęcie i będziecie mogli zobaczyć jaki był fajny…Mieszanka briarda z bernadynem. Piękny, miły, coś cudownego…Kiedy zaczynał się ten dzień nie miałem pojęcia jak się skończy. Bóg powiedział [a mogę to odnieść to także do zwierząt] – nie znasz dnia ani godziny kiedy pójdziesz na tamten świat. Nie wiem czy kupię innego psa. Może tak, może nie, ale wiem jedno…pamięć po nim nigdy u mnie nie zgaśnie. I uwaga końcowa – nie patrzcie na datę, to nie jest żart. Wierzcie mi…