Opublikował/a mrcollector w dniu marzec 10, 2007
Opublikowany w Gaming live | Zostaw Komentarz »
Opublikował/a mrcollector w dniu marzec 10, 2007

Partyzantka to według angielskiej Wikipedii [wolne tłumaczenie mojego autorstwa] niekonwencjonalna forma walki małymi oddziałami działającymi z zaskoczenia z o wiele większym i zazwyczaj lepiej uzbrojonym wrogiem. Historia tego rodzaju walki sięga wojen Napoleońskich, ale najbardziej znana jest z II wojny światowej kiedy mnóstwo organizacji partyzantów działało na okupowanych terenach III Rzeszy i walczyło z nim poprzez np. zamachy bombowe, zasadzki itp. Przykładem polskiej organizacji takiego typu jest Armia Krajowa. Jest problem ponieważ czasami nie wiadomo czy partyzant staje się terrorystą. Oni zazwyczaj nie atakują cywili ale niestety i takie przypadki się zdarzały [i pewnie nadal zdarzają]. Głównie taka forma walki powstaje w okupowany, zajętym przez obce wojska kraju [np. Irak, Afganistan, Sri Lanka]. W ich szeregach pojawiają się zazwyczaj cywile pragnący wolności swojego kraju. Doskonale widać to na przykładzie Afganistanu gdzie mnóstwo ludzi – cywili – pragnie walczyć z Amerykanami nawet za cenę życia. Przykład takiej walki w grach można zobaczyć chociaż w Operation Flashpoint Resistance. Wracając do samej partyzantki na jakimś danym obszarze rozwija się w czasie. Taki stan rzeczy zależy m.in stan uzbrojenia, ilość ludzi oraz transport a także fundusze. Broń wiadomo można zdobyć na martwych żołnierzach wrogiej armii. Tą bardziej zaawansowaną kupują. Od kogo? Na Bliskim Wschodzie nie brakuje handlarzy. Głównymi celami jakimi zajmuje się partyzantka to: zbieranie danych [o wrogu, rozmieszczeniu, danych wywiadowczych po prostu], zasadzki [w początkowym etapie tworzenia ruchu oporu atak otwarty nie miałby szans], propaganda [aby pozyskać więcej bojowników], sabotaż [czyli zamachy bombowe] oraz szpiegowanie. W miarę rozwoju czasu grupki partyzanckie powiększają się tworząc prawie że regularną armię. Continnum tej walki przedstawia poniższy obrazek i tekst z Wikipedii [nie przetłumaczony]:

Guerrilla warfare can be conceived as a continuum. [1] On the low end are small-scale raids, ambushes and attacks. In ancient times these actions were often associated with smaller tribal polities fighting a larger empire, as in the struggle of Rome against the Spanish tribes for over a century. In the modern era they continue with the operations of terrorist, insurgent or revolutionary groups. The upper end is composed of a fully integrated political-military strategy, comprising both large and small units, engaging in constantly shifting mobile warfare, both on the low-end “guerrilla” scale, and that of large, mobile formations with modern arms. The latter phase came to fullest expression in the operations of Mao tse-Tung in China and Vo Nguyen Giap in Vietnam. In between are a large variety of situations – from the struggles of Palestinian guerrillas in the contemporary era, to Spanish and Portuguese irregulars operating with the conventional units of British General Wellington, during the Peninsular War against Napoleon.[2]
Modern guerrilla warfare at its fullest (high end) elaboration should be conceived of as an integrated process, complete with sophisticated doctrine, organization, specialist skills and propaganda capabilities. Guerrillas can operate as small, scattered bands of raiders, but they can also work side by side with regular forces, or combine for far ranging mobile operations in squad, platoon or battalion sizes, or even form conventional units. Based on their level of sophiscation and organization, they can shift between all these modes as the situation demands. Guerrilla warfare is flexible, not static.
Po części przedstawiłem wam wojnę partyzancką. Po więcej informacji zapraszam tutaj gdzie Guerilla warfare jest doskonale wytłumaczona [w języku angielskim]. Dosyć ciekawy artykuł, część dużego zbioru informacji o militariach i sztuce wojennej. Natomiast tutaj lista znanych [ale nie lubianych] terrorystów/partyzantów. Resztę informacji możecie wyszperać sami w czeluściach Internetu
Opublikowany w Real Life | Zostaw Komentarz »
Opublikował/a mrcollector w dniu marzec 10, 2007
Kiedy na świecie szaleje WoW a my nie mamy kasy, ale nie przeszkadza nam brak grafiki możemy poszperać w sieci a możemy znaleść zajebiste internetowe MMO (tekstowe, czasami z mapą 2D). Spędzić można przy nich sporo czasu. Sam jestem zarejestrowany na kilku ale jakoś teraz nie chce mi się grać. Swoją przygodę jakże z interesującą rozgrywką zacząłem dobrych kilka [może 2-3] lat temu. Była to próba przeniesienia w świat Tamriel na jakąś fikcyjną prowincję. Ogólnie projekt był fajny, ale główny admin i niektórzy MG nie. Klimat szedł się jebać, a server padł. Projekt ostatecznie upadł. Długo trwała posocha aż ostatecznie zawitałem na nieocenioną Wikipedię i znalazłem ten oto artykuł przedstawiający listę internetowych MMO. Ciekawie nawet to wyglądało i tak znalazłem się w świecie Urban Dead. Jest to jeden z najlepszych i najpopularniejszych [700.000 zarejestrowanych] internetowych multiplayerów. Zabawę zacząłem jako wojskowy z pistoletem w mieście Malton gdzie doszło do wybuchu epidemii wirusa i część ludzi zamieniło w żywe trupy. Na miejsce przybyli wojskowi aby opanować sytuację, ale ta z lekka się wymknęła. Teraz ludzie walczą o przetrwanie w zabójczym środowisku. Zacząłem gdzieś w zachodniej części miasta i szybko schowałem się w posterunku policji gdzie przebywało całkiem sporo ludzi. Ale w nocy zaatakowały zombie i jakoś udało mi się zwiać. Za cel obrałem Caiger Mall gdzie [od początku gry] toczyły się zacięte boje żywych z umarlakami. Zresztą nadal się toczą. Można powiedzieć, że to miejsce obrosło prawdziwą legendą. Zbierają się tam po 500-600 i bitwa gotowa. Ja na razie trzymam się z daleka…Zostałem ożywiony, bez infekcji i teraz se odpoczywam… W ogóle różne malle albo bazy wojskowe [są, ale nie znalazłem] są miejscem zażartych walk. Teraz [10 marca] patrzę…shit…zombiaki dostały się do środka i mnie zabiły. Nie wiem co z drugim, chyba poszedł zabijać zedów. Polecam bardzo, rejestrować się!
Drugim internetowym MMO jest Urban Rivals. Jest to bardzo ciekawa gra karciana. A na nich zajebiste ewoluujące postacie. Muszę powiedzieć że ich kreska i wykonanie jest naprawdę wyborne. Samych charakterów mamy 221 i jeszcze z ich levelami daje to olbrzymią różnorodność. A graczy jest co nie miara. Praktycznie zawsze znajdzie się ktoś z kim można powalczyć i wygrać [lub przegrać przy braku odpowiedniej strategii]. Na chwilę obecną ma prawie 160 tysięcy zawodników w Clint City. I ty możesz być jednym z nich. Ostatnio w ogóle to nie gram, na razie 10lvl.
Opublikowany w Gaming live, Inne | Zostaw Komentarz »